Było koło drugiej popołudniu, obudził mnie Zayn otwierając drzwi mojego
pokoju,a wcześniej trzaskając swoimi.
-Hej Horan. -powitał mnie-eeee...wczoraj byliśmy na imprezie...w....Chłopak próbował sobie przypomnieć nazwę
klubu.
-W "Kinian"?
-Yhym..
-aha, czyli jak przedwczoraj bylismy w
Kinian...to?
-A. To była am taka dziewczyna...
-hy? -bylem ciekawy o co
mu chodzi
-No, brazowe wlosy, dlugie nogi...
-A bo ja mam wiedziec o kogo
Ci chodzi?
-No gadales z nia.
-Znasz ja?! Kim ona jest? Malik zaczą się śmiać, -Nie znasz jej? haha. Typowe dla Horana To rozumiem dla czego odważyłeś się do
niej podejść, nie wiem czy byłeś podchmielony czy co..
-Yyyy nie. nie
pilem wtedy. Ale o co Ci chodzi? cos z Nia nie tak? czy cos ze mna??
-Z toba wszystko w porządku, tu chodzi o twoja nową znajomą. Zdziwiłem się gdy zobaczyłem was razem. Podniosłem brew i wpatrywałem się w
przyjaciela, możliwe ze w jego oczach było to zabawne bo zacza nagle chichotać.
- Oj wez, mow!
-no dobra, nazywa sie Valentina Starek, jest
wokalistka w..www
-w czym? w czym? bylem coraz bardziej niecierpliwy,
chcialem jak najwiecej wiedziec o Mojej Vlenti...
-W "Zew Potwora"
,spojrzał na mnie i z ironia powiedział: to tez taki zespol, tylko hałaśliwszy od nas... rockowy. Nabijał sie ze mnie! jak bym niewiedzial
co to ten zespół...rockowy! Grrrr. ale dzięki temu Pakistańczykowi wiem choć trochę więcej o znajomej nieznajomej.
*Wal*
od czasu imprezy minęło dwa lub trzy dni,nie wiem. od tamtego czasu nie wychodziłam z łóżka, czułam sie jak bym byla na kacu, wiem ze powinnam
znowu zacząć żyć... ale nie mogę! Czuje sie jak zombie, ale nie chce mózgów! Chce tamtego chlopaka! Chciała bym jakoś go zdobyć, albo chociaż
zobaczyc...ten jeden raz. Nadal niemoge wybaczyc sobie tego ze nie chciałam dac mu swojego numeru. Jestem zwykłym tchórzem! Chłopak nie
opuszcza mojej głowy. Ciągle zaastanawiam się skąd go znam. bo odchwili
gdy go zobaczyłam jakoś goo z kąś kojarzyłam. nie był mi obcy, niewiem
może poprostu gdzieś go mijałam, chociaż to niemożliwe nie potrafila
bym zapamiętać jakiejś przypadkowej buźki...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I rozdział dodany... Ok, więc pisze sama dla siebie. Trochę nudnawy się udał, ale następny może będzie lepszy...
Rockmania
Jesteś dla mnie jak narkotyk... Moja własna odmiana heroiny.
sobota, 29 grudnia 2012
sobota, 22 grudnia 2012
ROCKMANIA 1.
ROCKMANIA.
Było już nieźle po północy gdy Walentyna wróciła do domu chłopców. Była naćpana, czuć było od niej alkohol. W brukowcach było pełno jej zdjęć i wpisów o niej i o jej chłopaku. Ona była...No cóż , była jego zupełną odwrotnością, piła ćpała była w konflikcie z prawem i nadużywała praktycznie wszystkiego.
Na "początku" każdy jest dobry, każdy był kiedyś ideałem, niczym nie zmąconym. Val miała wiele problemów, była wiecznie smutna, przygnębiona, jednak była najpiękniejszą dziewczyną jaka można sobie wymarzyć... była to długonoga, zgrabna brunetka. Miała tez piękny, silny głos. W piosenki wlewała cały swój smutek i zal. Nie było to jej winą jaka była. Pochodziła z biednej patologicznej rodziny. Jej rodzice nadużywali wielu rzeczy , i to była jedyna dla tej trojki łącząca sprawa. Oni mieli odwagę by ja uderzyć, a Ona nigdy by nie podniosła reki na kogoś słabszego. Często przechodziła jak by okres depresyjny, często miała myśli samobójcze. Musiała walczyć o przetrwanie od najmłodszy lat, cieszyła się ze nie ma rodzeństwa, bo wolała sama cierpieć niż jak by miałoby cierpieć jej rodzeństwo. Gdy była mała kochała ludzi, jednak ta 'PATOLOGIA' wstrzyknęła jej do serca jak gdyby... JAD. TO zabijało ja o środka, nie potrafiła znieść presji , nie potrafiła znieść pijaństwa najbliższych. Aby skończyła 15 lat wyprowadziła się z.. No właśnie. Z czego? Nigdy nie myślała o tym jako o domu. Po prostu tam spala , czasem jadła. Ale to była tylko zwykła rudera, miejsce schadzek pijackich, mieszkanie 15/4c na Jaśminowej. Tak, to był jej dom. Wiec tak, mając 15 lat wyprowadziła się z "domu". Mogla by zrobić to później, nie mogla cierpliwie czekać do swojego "sweet sixteen", bo to był idealny czas na zakończenie starego życia, i idealny czas na nowa przygodę. Sweet sixteen chciała mieć naprawdę sweet! Nie miała planu. Miala nadzieje ze wszytko samo z siebie sie jakoś potoczy. I jakos jej szlo. Nocowała u przyjaciół, czasem na ulicy, czyli w smie bylo tak jak wcześniej. Ale Lenty czuła coś w sercu, bylo to taki dziwne uczucie. nieznala go wcześniej. Bylo to SZCZĘŚCIE, rzadko kiedy czuła pozytywne uczucia, zazwyczaj towarzyszyło jej ZŁO. Ale od tamtej chwili wszytko się zmieniało, zaczęła postrzegać swiat inaczej.
Pewnego wieczora udała się z przyjaciółka do klubu, "Seurios". Było to 13 lipca 2009, dwa tygodnie po jej piętnastych urodzinach. Dawała tam koncert nieznana wcześniej Valenit kapela, "Zew potwora" . -Intrygujące...- powiedziała do Sary, swojej przyjaciółki. Bardzo jej sie spodobalo. Marzyla by byc w zespole tego typu, i tu przytrafila jej sie genialna okazja. Poszukiwali wokalistki. Jednak Wal nie byla zbyt przekonana czy sie nadaje. Ale na szczęście Sara ja zachęcała, przyjaciółka to skarb, tak myslala Wal. Bo to wlasnie . Na przesłuchaniach poszlo jej swietnie. Kapela byla zachwycona. A Wal mega szczęśliwa. Wystarczylo uciec od jednego zla a sczescie i radosc sama pukała do "drzwi" . To wydaje sie takie latwe... ale czy ktos inny odwazyl by sie uciec od "rodziny" i "domowego ciepla"? Wal miala o tyle "łatwiej" ze nie miala tego. Wiedziała ze jak ucieknie nie będzie miała za czym tęsknic. Wiec co moglo jej zaszkodzić? Mogło być tylko lepiej. I było.
I
Jej nowy zespol z tygodnia a tydzien stawal sie coraz popularniejszy. Zaczęli zdobywać setki fanow, mieli kilka hitow na swoim koncie, i oczywiscie slawe i KASE. Wal byla odtąd kojarzona jako niegrzeczne dziewczynka, zbuntowana nastolatka, a w dodatku bogata. Nikogo nie interesowala jej przeszlosc. Poprostu zostawila to wszystko za soba , ona do tego nie wracala, ludzi to nie obchodzilo. Od kiedy wstapila do kapeli zerwala kontakt z Sara, ta nieudolnie probowala skontaktowac sie z Wal. Z młodą rockamanką bylo coraz gorzej, bo tracila wszystko co ludzkie. Nie miala juz wspomnien, ani sumienia. jedyną rzeczą za ktora tesknila była heroina. Probowala sie panowac, czesto byla na glodzie, jednak wracala do TEGO po 2-3 dniach. I tak ciagle, probowala z tym skonczyc, to wracalo.
Pewnego wieczoru, poszla z kapela do clubu. Czula sie w tedy niezwykle dobrze. Byla szczesliwa bez narkotykow, to byl pierwszy taki tydzien po wstapieniu do kapeli. Tego wieczoru nie pila, nie cpala, byla czysta. Jak gdyby jej mozg wiedzial ze spotka Kogos , kto vbedzie mogl ja uratowac. I spotkala ta osobe. dochodzila 11 w nocy, Wal siedziala przy barze, i bawila sie slomka. Byla niezwykle radosna, podchmieleni faceci co chwile do niej podchodzili, chcieli postawic drinka, a ona z usmiechem odmawiala. Normalnie miala by dosyc tej nachalnosci, ale dzis nie. Ludzie jej nie przeszkadzali, przychodzili i odchodzili , jakby ich nigdy tam nie bylo. I wtedy podszedl on, odrazu zwrocila na niego uwaga, przez jego zapach. Nie smierdzial ani tytoniem ani alkocholem . Czyc bylo od niego perfumy , nie pomylila sie , bo z górnej półki. Eh...pewnie jakis lalus-pomyslala. Zagadal do niej, polubili sie bardzo, powstala wokol nich wiez. Przerazilo ją to. chciała sie szybko pozegnac, ale on ja zatrzymał. Poprosił o numer, ale Wal nie chciala mu go dac. Chłopak sie zasmucil. I gdy odchodzila niepostrzeżenie wzucil jej do torebki karteczke.
Dziewczyna wrucila do mieszkania. Bylo puste, mimo ze nib lubila ludzi to zrobilo jej sie smutno. Zaczynala bac sie samotnosci. Byla okropnie zmeczona, lezac w łóżku myślała o tajemniczym nieznajomym, tak nazywala go w swoich myslach. Bo tak im sie dobrze rozmawialo ze nawet nie powiedzieli sobie swoich imion. Widziala jego sliczna osobe w myślach, blond wlosy , niebieskie oczy, niby nic niezwyklego, niby taki szary czlowiek ale byl inny. Byl idealny , byl radosny, byl... dziewczyna chciala skonczyc marzyc o nim, bo bylo dla niej oczywiste ze sie juz nigdy nie spotkają. A Ona, ona nawet nie chciala dac mu swojego numeru, byla przerarzona jego serdecznoscia i zainteresowaniem jej osoba. Teraz tego żałowała, zastanawiala sie co o pomyslal o niej. Czy w ogole bedzie o niej mysla? Czy bylab tylko jakas dziewczyna , ktora siedziala przy barze?
*perspektywa nieznajomego*
Siedziała sama przy barze, obserwowałem ja dłuższy czas. Wreszcie odwazylem sie podejsc. Balem sie ze nawet na mnie nie spojrzy a pozegnamy sie. Jednak zagadalem, fajnie sie rozmawialo. Jak byla piekna, tak byla sympatyczna. Ale cos mi w niej sie nie podobalo. Jej oczy, mimo ze byly piekne, wyrazisto zielone byle smutne, ale na szczescie ten smutek wyprowal wraz z rozwojem naszej rozmowy. Polubilem ja, mam nadzieje ze ona mnie tez. Po jakims czasie znowu zobaczylem strach w jej oczach. Zaczalem sie zastanawiac co jest nie tak? I czy to mnie sie boi. Chwile potem wstala ze swojego miejsca i chciala sie szybko porzegnac i zniknac. Szybko zerknelem na zegarek, za piec dwunasta. Historia jak z Kopciuszka-pomyslalem. udalo mi sie zatrzymac dziewczyne, poprosilem o numer, widzialem ze az tak sie nie spieszy by nie napisac mi tych kilku cyferek, ale nie chciala. Wlozylem reke do swojej kieszeni. Jest! karteczka, Hazza dobrze mi poradzil zeby nosic takie cudenko w kieszeni. Byl tam napisany moj numer i imie. Bede musial usciskac Loczka, oczywiscie jak nie bedzie juz na kacu, czyli za 2-3 dni. Wrzucilem wizytowke dziewczynie do torebki. Niezauwazyla tego, moze i dobre bo by odrazu wyrzucila, a teraz moge miec nadzieje ze jak bedzie szukac czegos w torebce zauwazy mala, prostokatna rarteczke i przeczyta co tam jest. Tak, trzeba miec nadzieje. Nie zostalem dlugo w klubie, wyszlem kilka minut po mojej slicznej niesznajomej. Chcialem pobiec za nia gdy wyszla ale w tedy ktos mogl by mnie rozpoznac. Ten jeden wieczur , gdyy chcialem opoczac , akorat vwtedy gdy milaem dosyc fanatykow musialem ja spotkac, niezalowalem. Bylem przeszczesliwy, nie moglem uwiezryc. Mialem wrazrzenie ze ona nie istnieje. Nobo tak, widzialem ja pierwszy i ostatni raz, a moze jednak jej naprawde niema? Moze to mojke wyobrzarzenie, ale jednak, widzialem ja , rozmawialem z nia. W kieszeni nie mam wizytowki, czyli jednak. Ona moze iostniec. Mysle o niej. Mysle o niej! Jestem jak w transie. jest jk w raju, jest tu pieknie... czuje jakbym sie zakochal. A widzialem ja raz! jedyny raz! Ale czy ona mysli o mnie tak jak ja o niej? Potrzebuje pomocy, telefonie dzwon. Ale przecierz to musi potrwac, a mozee ona zgubila ta karteczke, moze wypadla jej z torby...
*Perspektywa Walenty*
To paranoja! Myślę o nim, bez ustanku. Śnił mi sie. Czulam sie zarowno okropnie jak i wspaniale. Pierwszy raz czuje cos takiego. Nierozumiem nic! Czy to morzliwe ze sie zakochalam? Czy to odstawione narkotyki COS ze mna robia?! Widze jego twarz przed oczami. Tesknie za nim , tak jak tesknilam za slodkim zapachem herioiny, on mi ja zastepuje. Czuje glud . Mysle o... i to jest najgorsze. Nie wiem kim jest. Ucieklam od niego, niewiem o nim zupelnie nic. mam nadzieje ze chociarz mieszkamy w tym samym miescie Londyn. Tak, mieszkam w Londynie. Od pol roku. Mat , menager zespolu, tak zadecydowal. postanowil ze bedziemy to dawali koncerty, i to byla bardzo dobra mysl. Tu bylob wszystko latwiejsze, tu zdobywalismy tabuny fanow. Wyprowadzilismy sie z szarej Warszawy. To byl mega skok w karierze, jednak zespol zaczyna sie rozpadac. jestesmy ze soba tylko dla pieniedzi, nie jestesmy jeszcze gotowi na solowe kariery. tak wiec bylismy razem, coraz rzadziej widywalismy sie ze soba prywatnie. Po wstapieniu do kapeli przez jakis czas cos mnie laczylo z Matem, jednak i to zniknęło. Byli w przyjacielskich stosunkach. I jakos sie zylo...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I jak wam się podobało? mogę liczyć na komentarze? I odwiedziny?
PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY, I W NIEKTÓRYCH MIEJSCACH BRAK POLSKICH ZNAKÓW. PISAŁAM NA TABLECIE, I JAKOŚ SIĘ ZŁOŻYŁO ŻE NIE MOGŁAM PISAĆ POLSKICH ZNAKÓW :C MAM NADZIEJE ŻE WAS TO NIE ZNIECHĘCIŁO.
Było już nieźle po północy gdy Walentyna wróciła do domu chłopców. Była naćpana, czuć było od niej alkohol. W brukowcach było pełno jej zdjęć i wpisów o niej i o jej chłopaku. Ona była...No cóż , była jego zupełną odwrotnością, piła ćpała była w konflikcie z prawem i nadużywała praktycznie wszystkiego.
Na "początku" każdy jest dobry, każdy był kiedyś ideałem, niczym nie zmąconym. Val miała wiele problemów, była wiecznie smutna, przygnębiona, jednak była najpiękniejszą dziewczyną jaka można sobie wymarzyć... była to długonoga, zgrabna brunetka. Miała tez piękny, silny głos. W piosenki wlewała cały swój smutek i zal. Nie było to jej winą jaka była. Pochodziła z biednej patologicznej rodziny. Jej rodzice nadużywali wielu rzeczy , i to była jedyna dla tej trojki łącząca sprawa. Oni mieli odwagę by ja uderzyć, a Ona nigdy by nie podniosła reki na kogoś słabszego. Często przechodziła jak by okres depresyjny, często miała myśli samobójcze. Musiała walczyć o przetrwanie od najmłodszy lat, cieszyła się ze nie ma rodzeństwa, bo wolała sama cierpieć niż jak by miałoby cierpieć jej rodzeństwo. Gdy była mała kochała ludzi, jednak ta 'PATOLOGIA' wstrzyknęła jej do serca jak gdyby... JAD. TO zabijało ja o środka, nie potrafiła znieść presji , nie potrafiła znieść pijaństwa najbliższych. Aby skończyła 15 lat wyprowadziła się z.. No właśnie. Z czego? Nigdy nie myślała o tym jako o domu. Po prostu tam spala , czasem jadła. Ale to była tylko zwykła rudera, miejsce schadzek pijackich, mieszkanie 15/4c na Jaśminowej. Tak, to był jej dom. Wiec tak, mając 15 lat wyprowadziła się z "domu". Mogla by zrobić to później, nie mogla cierpliwie czekać do swojego "sweet sixteen", bo to był idealny czas na zakończenie starego życia, i idealny czas na nowa przygodę. Sweet sixteen chciała mieć naprawdę sweet! Nie miała planu. Miala nadzieje ze wszytko samo z siebie sie jakoś potoczy. I jakos jej szlo. Nocowała u przyjaciół, czasem na ulicy, czyli w smie bylo tak jak wcześniej. Ale Lenty czuła coś w sercu, bylo to taki dziwne uczucie. nieznala go wcześniej. Bylo to SZCZĘŚCIE, rzadko kiedy czuła pozytywne uczucia, zazwyczaj towarzyszyło jej ZŁO. Ale od tamtej chwili wszytko się zmieniało, zaczęła postrzegać swiat inaczej.
Pewnego wieczora udała się z przyjaciółka do klubu, "Seurios". Było to 13 lipca 2009, dwa tygodnie po jej piętnastych urodzinach. Dawała tam koncert nieznana wcześniej Valenit kapela, "Zew potwora" . -Intrygujące...- powiedziała do Sary, swojej przyjaciółki. Bardzo jej sie spodobalo. Marzyla by byc w zespole tego typu, i tu przytrafila jej sie genialna okazja. Poszukiwali wokalistki. Jednak Wal nie byla zbyt przekonana czy sie nadaje. Ale na szczęście Sara ja zachęcała, przyjaciółka to skarb, tak myslala Wal. Bo to wlasnie . Na przesłuchaniach poszlo jej swietnie. Kapela byla zachwycona. A Wal mega szczęśliwa. Wystarczylo uciec od jednego zla a sczescie i radosc sama pukała do "drzwi" . To wydaje sie takie latwe... ale czy ktos inny odwazyl by sie uciec od "rodziny" i "domowego ciepla"? Wal miala o tyle "łatwiej" ze nie miala tego. Wiedziała ze jak ucieknie nie będzie miała za czym tęsknic. Wiec co moglo jej zaszkodzić? Mogło być tylko lepiej. I było.
I
Jej nowy zespol z tygodnia a tydzien stawal sie coraz popularniejszy. Zaczęli zdobywać setki fanow, mieli kilka hitow na swoim koncie, i oczywiscie slawe i KASE. Wal byla odtąd kojarzona jako niegrzeczne dziewczynka, zbuntowana nastolatka, a w dodatku bogata. Nikogo nie interesowala jej przeszlosc. Poprostu zostawila to wszystko za soba , ona do tego nie wracala, ludzi to nie obchodzilo. Od kiedy wstapila do kapeli zerwala kontakt z Sara, ta nieudolnie probowala skontaktowac sie z Wal. Z młodą rockamanką bylo coraz gorzej, bo tracila wszystko co ludzkie. Nie miala juz wspomnien, ani sumienia. jedyną rzeczą za ktora tesknila była heroina. Probowala sie panowac, czesto byla na glodzie, jednak wracala do TEGO po 2-3 dniach. I tak ciagle, probowala z tym skonczyc, to wracalo.
Pewnego wieczoru, poszla z kapela do clubu. Czula sie w tedy niezwykle dobrze. Byla szczesliwa bez narkotykow, to byl pierwszy taki tydzien po wstapieniu do kapeli. Tego wieczoru nie pila, nie cpala, byla czysta. Jak gdyby jej mozg wiedzial ze spotka Kogos , kto vbedzie mogl ja uratowac. I spotkala ta osobe. dochodzila 11 w nocy, Wal siedziala przy barze, i bawila sie slomka. Byla niezwykle radosna, podchmieleni faceci co chwile do niej podchodzili, chcieli postawic drinka, a ona z usmiechem odmawiala. Normalnie miala by dosyc tej nachalnosci, ale dzis nie. Ludzie jej nie przeszkadzali, przychodzili i odchodzili , jakby ich nigdy tam nie bylo. I wtedy podszedl on, odrazu zwrocila na niego uwaga, przez jego zapach. Nie smierdzial ani tytoniem ani alkocholem . Czyc bylo od niego perfumy , nie pomylila sie , bo z górnej półki. Eh...pewnie jakis lalus-pomyslala. Zagadal do niej, polubili sie bardzo, powstala wokol nich wiez. Przerazilo ją to. chciała sie szybko pozegnac, ale on ja zatrzymał. Poprosił o numer, ale Wal nie chciala mu go dac. Chłopak sie zasmucil. I gdy odchodzila niepostrzeżenie wzucil jej do torebki karteczke.
Dziewczyna wrucila do mieszkania. Bylo puste, mimo ze nib lubila ludzi to zrobilo jej sie smutno. Zaczynala bac sie samotnosci. Byla okropnie zmeczona, lezac w łóżku myślała o tajemniczym nieznajomym, tak nazywala go w swoich myslach. Bo tak im sie dobrze rozmawialo ze nawet nie powiedzieli sobie swoich imion. Widziala jego sliczna osobe w myślach, blond wlosy , niebieskie oczy, niby nic niezwyklego, niby taki szary czlowiek ale byl inny. Byl idealny , byl radosny, byl... dziewczyna chciala skonczyc marzyc o nim, bo bylo dla niej oczywiste ze sie juz nigdy nie spotkają. A Ona, ona nawet nie chciala dac mu swojego numeru, byla przerarzona jego serdecznoscia i zainteresowaniem jej osoba. Teraz tego żałowała, zastanawiala sie co o pomyslal o niej. Czy w ogole bedzie o niej mysla? Czy bylab tylko jakas dziewczyna , ktora siedziala przy barze?
*perspektywa nieznajomego*
Siedziała sama przy barze, obserwowałem ja dłuższy czas. Wreszcie odwazylem sie podejsc. Balem sie ze nawet na mnie nie spojrzy a pozegnamy sie. Jednak zagadalem, fajnie sie rozmawialo. Jak byla piekna, tak byla sympatyczna. Ale cos mi w niej sie nie podobalo. Jej oczy, mimo ze byly piekne, wyrazisto zielone byle smutne, ale na szczescie ten smutek wyprowal wraz z rozwojem naszej rozmowy. Polubilem ja, mam nadzieje ze ona mnie tez. Po jakims czasie znowu zobaczylem strach w jej oczach. Zaczalem sie zastanawiac co jest nie tak? I czy to mnie sie boi. Chwile potem wstala ze swojego miejsca i chciala sie szybko porzegnac i zniknac. Szybko zerknelem na zegarek, za piec dwunasta. Historia jak z Kopciuszka-pomyslalem. udalo mi sie zatrzymac dziewczyne, poprosilem o numer, widzialem ze az tak sie nie spieszy by nie napisac mi tych kilku cyferek, ale nie chciala. Wlozylem reke do swojej kieszeni. Jest! karteczka, Hazza dobrze mi poradzil zeby nosic takie cudenko w kieszeni. Byl tam napisany moj numer i imie. Bede musial usciskac Loczka, oczywiscie jak nie bedzie juz na kacu, czyli za 2-3 dni. Wrzucilem wizytowke dziewczynie do torebki. Niezauwazyla tego, moze i dobre bo by odrazu wyrzucila, a teraz moge miec nadzieje ze jak bedzie szukac czegos w torebce zauwazy mala, prostokatna rarteczke i przeczyta co tam jest. Tak, trzeba miec nadzieje. Nie zostalem dlugo w klubie, wyszlem kilka minut po mojej slicznej niesznajomej. Chcialem pobiec za nia gdy wyszla ale w tedy ktos mogl by mnie rozpoznac. Ten jeden wieczur , gdyy chcialem opoczac , akorat vwtedy gdy milaem dosyc fanatykow musialem ja spotkac, niezalowalem. Bylem przeszczesliwy, nie moglem uwiezryc. Mialem wrazrzenie ze ona nie istnieje. Nobo tak, widzialem ja pierwszy i ostatni raz, a moze jednak jej naprawde niema? Moze to mojke wyobrzarzenie, ale jednak, widzialem ja , rozmawialem z nia. W kieszeni nie mam wizytowki, czyli jednak. Ona moze iostniec. Mysle o niej. Mysle o niej! Jestem jak w transie. jest jk w raju, jest tu pieknie... czuje jakbym sie zakochal. A widzialem ja raz! jedyny raz! Ale czy ona mysli o mnie tak jak ja o niej? Potrzebuje pomocy, telefonie dzwon. Ale przecierz to musi potrwac, a mozee ona zgubila ta karteczke, moze wypadla jej z torby...
*Perspektywa Walenty*
To paranoja! Myślę o nim, bez ustanku. Śnił mi sie. Czulam sie zarowno okropnie jak i wspaniale. Pierwszy raz czuje cos takiego. Nierozumiem nic! Czy to morzliwe ze sie zakochalam? Czy to odstawione narkotyki COS ze mna robia?! Widze jego twarz przed oczami. Tesknie za nim , tak jak tesknilam za slodkim zapachem herioiny, on mi ja zastepuje. Czuje glud . Mysle o... i to jest najgorsze. Nie wiem kim jest. Ucieklam od niego, niewiem o nim zupelnie nic. mam nadzieje ze chociarz mieszkamy w tym samym miescie Londyn. Tak, mieszkam w Londynie. Od pol roku. Mat , menager zespolu, tak zadecydowal. postanowil ze bedziemy to dawali koncerty, i to byla bardzo dobra mysl. Tu bylob wszystko latwiejsze, tu zdobywalismy tabuny fanow. Wyprowadzilismy sie z szarej Warszawy. To byl mega skok w karierze, jednak zespol zaczyna sie rozpadac. jestesmy ze soba tylko dla pieniedzi, nie jestesmy jeszcze gotowi na solowe kariery. tak wiec bylismy razem, coraz rzadziej widywalismy sie ze soba prywatnie. Po wstapieniu do kapeli przez jakis czas cos mnie laczylo z Matem, jednak i to zniknęło. Byli w przyjacielskich stosunkach. I jakos sie zylo...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I jak wam się podobało? mogę liczyć na komentarze? I odwiedziny?
PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY, I W NIEKTÓRYCH MIEJSCACH BRAK POLSKICH ZNAKÓW. PISAŁAM NA TABLECIE, I JAKOŚ SIĘ ZŁOŻYŁO ŻE NIE MOGŁAM PISAĆ POLSKICH ZNAKÓW :C MAM NADZIEJE ŻE WAS TO NIE ZNIECHĘCIŁO.
Hei.
Hej! witajcie. Tu MidiKidi. Ostatnio zaczęłam pisać opowiadanie :3
Więc przyda się i blog. Trzeba gdzieś opublikować, nie? Nie jestem zbytwielką fanką opowiadań o 1d, bo są monotonne, ale nie. nie sądze że moje będzie jakieś oryginalniejsze. Poprostu kocham pisać a ostatnio mam wene :D
okok, tyle wstępu . Pozdrawiam, MidiKidi.
Więc przyda się i blog. Trzeba gdzieś opublikować, nie? Nie jestem zbytwielką fanką opowiadań o 1d, bo są monotonne, ale nie. nie sądze że moje będzie jakieś oryginalniejsze. Poprostu kocham pisać a ostatnio mam wene :D
okok, tyle wstępu . Pozdrawiam, MidiKidi.
Subskrybuj:
Posty (Atom)